POCHWAŁA SPLENDID ISOLATION

Na razie w mediach trwa jeszcze długi weekend, kampania wyborcza nie rozgorzała na dobre. Wszyscy jednak zastanawiamy się jaki przybierze kształt. Kandydaci składają wymaganą liczbę podpisów i deklaracje programowe, pierwsze kamyczki lądują w cudzych ogródkach… Bieżące doniesienia portali internetowych wskazują na możliwe wątki nadchodzących potyczek wyborczych.

Katastrofa w Smoleńsku? Tylko w kontekście domniemanej winy Prezydenta. Piąty głos w kokpicie i pryśnie nowy narodowy mit! Taktyka osłabiania kandydatury Jarosława przez dyskredytację Lecha jest widoczna jak na dłoni. Dlatego milczenie Jarosława Kaczyńskiego jest nader przezorne.

Problem z dezinformacją polega na tym, że najpierw musi pojawić się informacja. Żeby pokazać kogoś w krzywym zwierciadle, należy najpierw pokazać go w ogóle; żeby skomentować czyjeś słowa, należy najpierw je usłyszeć. Media już ostrzą sobie kły, a tu nic- nieobecność i cisza… Ci, którzy mieli okazję uczestniczyć w jakimkolwiek spotkaniu z Jarosławem Kaczyńskim wiedzą, że wystąpienia na forum są jego mocną stroną. Jest pewny siebie, opanowany, dysponuje dużą wiedza i ciętym dowcipem. Nie ma wiele wspólnego z wykreowanym przez media wizerunkiem konusa owładniętego manią wielkości i wizją IV RP.
Dlatego w przypadku prezesa PiS najbardziej sprawdziłaby się intensywna „osobista” kampania wyborcza. Codziennie wiec w innym mieście, w liczących się ośrodkach po dwa dni spotkań. Jeżeli wywiady z prasą to bezpośrednio przed lub po wiecu, jeżeli konfrontacja z innym kandydatem to tylko na żywo, podczas mityngu przedwyborczego. Bez studia TV i reżysera, bez złotoustych dziennikarzy, autorytetów o miedzianych czołach czy buczących najmitów na widowni. Za to z ludźmi - zwolennikiem i przeciwnikiem, studentem i nawiedzonym staruszkiem, średniakiem z biura, matka pracującą - elektoratem z krwi i kości.

Wierzę, że trzeba dać wyborcom możliwość rzeczywistego porównania. Nastąpi ono tylko wtedy, gdy będziemy mogli zadać pytanie kandydatom sami i na własne uszy usłyszeć odpowiedź. Kampania oparta przede wszystkim na serii spotkań wyborczych, wspomagana jedynie środkami typu spoty filmowe i billboardy byłaby także bliższa ideałom demokracji bezpośredniej. Pozwalałaby nieco lepiej poznać potencjalnego prezydenta, jego zachowanie i reakcje oraz znajomość interesujących nas zagadnień nie przepuszczone przez filtr tej czy innej stacji radiowej lub telewizyjnej. Przy takiej kampanii, splendid isolation wobec środków masowego przekazu to krok w stronę wyborców. Wszak nie bez przyczyny taktyka ta już bulwersuje przedstawicieli mediów.